niedziela, 9 grudnia 2012

Pierwsze wyjście

Nam nie było trudno się przełamać - razem jest zawsze lepiej, bezpieczniej ,fajniej. Pierwszy raz na śmieciach był zupełnym spontanem. Na początku zawędrowaliśmy pod biedronkę, biedronka w teorii ma zamykane śmietniki, ale praktyka wygląda inaczej - zwykle mają jeden otwarty śmietnik bliżej bramy dostawczej. Nie wiedzieliśmy o tym na początku i zawędrowaliśmy pod zamknięty. Była tam spora szpara na dole, wystarczająca by sięgnąć ręką pod spód. Wyciągnęliśmy paczkę psiego żarcia, z lekka naderwaną na górze. Nie mamy zwierzaków ale podzieliliśmy się nią z lokalnymi kociakami których jest całkiem sporo. Dalej były reklamówki pełne cebuli i ziemniaków, ale potrzebowalibyśmy jakiegoś metalowego pręta żeby to wyciągnąć więc daliśmy sobie spokój.



Odwiedziliśmy tez druga biedronkę w której było sporo bananów (dieta śmieciowa to w dużej części dieta bananowa - są często wyrzucane i można je łatwo dostać ) i winogron. Do tego sześciopak napoju gazowanego z biedronki, bułki do hot dogów i drożdzówka, wszystko jeszcze było w dobrym stanie. Z bananów zrobiłam pyszne placuszki bananowe http://waniliowo.blox.pl/2011/08/Placuszki-bananowe.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz